29 sierpnia, 2013

Fourteen

Rozdział pisany przez @vansgrandex 
Rozdział dedykuje  @magloes. Dziękuję, że tu z nami jesteś <3
.................................................................................................................
Louis POV
Szarpnąłem klamkę drzwi i wpadłem do środka ciężko dysząc. Darcy siedziała na łóżku i bujała się z płaczem w tył i w przód, jak w transie. Szybkim krokiem podszedłem do łóżka i złapałem jej zaciśnięte w pięści dłonie w swoje. Skóra mojej dziewczyny była gorąca i trochę spocona.
-Kochanie, co się dzieje? - zapytałem, ale nie podniosła na mnie wzroku. Nie bujała się już, ale jej oczy zaszły mgłą; były nieobecne. Wbijała szare tęczówki w białą pościel.
-Darcy? - zapytałem cicho. Zero reakcji. Ścisnąłem ochoczo jej dłoń. Boże, wolałbym, żeby się odzywała, żebym miał pewność, że wszystko jest w porządku. Ale zdecydowanie nie było. Poczułem jak coś gęstego powoli spływa w dół mojej dłoni i kapie na pościel. Puściłem ręce dziewczyny i włączyłem lampę przy łóżku. Krew. Wciągnąłem ze świstem powietrze i spojrzałem na roztłuczony wazon na podłodze; dopiero teraz to dostrzegłem.
-Co się dzieje? - Odwróciłem się w stronę drzwi, w których stała Lily przy boku Horana.
-Proszę was, wyjdźcie - warknąłem przez zaciśnięte zęby. Nie potrzebowałem do cholery ich towarzystwa. Blondyn wyciągnął dziewczynę z progu, w którym od razu pojawił się Liam.
-Louis? - szepnął patrząc na Darcy. Zacisnąłem ręce w pięści i je poluzowałem.
-Wyjdź kurwa. Wszyscy wypierdalajcie! - krzyknąłem i wypchnąłem ich zatrzaskując im drzwi, tuż przed nosem. Zapaliłem duże światło w pomieszczeniu. Szybkim krokiem podszedłem do łóżka. Usiadłem na tym samym miejscu co wcześniej i zacząłem lekko i powoli zmniejszać uścisk dziewczyny. Odrywałem każdy palec po kolei, a moim oczom ukazywało się coraz więcej krwi i szkieł w ręce. Gdy podniosłem wzrok na jej twarz patrzyła na mnie, tymi swoimi wielkimi oczami z przerażenia. Wróciła. 
Złapałem szkło z jej ręki, uważając, żeby się tym nie pokaleczyć i odłożyłem na szafkę. Na moje szczęście z drugą ręką wszystko było w porządku. 
-Musimy to umyć - mruknąłem marszcząc brwi - Możesz wstać? - kiwnęła potakująco głową i wstała z moją małą pomocą. Nie spuszczając z niej wzroku, złapałem jej lewą, nie uszkodzoną, rękę i zaprowadziłem do łazienki. 
Zakrwawioną rękę wsadziłem pod kran i powoli zacząłem obracać pod strumieniem zimnej wody.

***

-Może trochę poszczypać - uśmiechnąłem się nieśmiało spoglądając na brunetkę siedzącą na klapie od sedesu. Nie odpowiedziała nic, tylko spojrzała w moje oczy. Zacząłem lać wodę utlenioną na niewielkie rozcięcie. Syknęła i starała się wyrwać dłoń z moje uścisku, ale tylko go zacieśniłem. 
-Prosze Louie, to boli - spiąłem wszystkie mięśnie i nic nie mówiąc zacząłem owijać bandażem dłoń Darcy. Będę musiał odwiedzić grób Hope. 
Potrząsnąłem głową starając się wyrzucić ją z myśli. 
-Gotowe - wstałem i posprzątałem wszystko. Czułem na sobie palący wzrok dziewczyny, ale zignorowałem go.
-Co się dzieje? - zapytała w końcu. Oparłem się o ścianę równoległą do tej przy której siedziała. Zmarszczyłem brwi nie bardzo wiedząc o co jej chodzi. 
-Nic.
-Przecież widzę - zacisnęła usta w cienką linię i nie spuszczała ze mnie wzroku. Potarłem ręką kark ścierając małe kropelki potu.
-Słuchaj Darcy, myślę, że to nie twoja sprawa - warknąłem trochę zbyt ostro niż chciałem. Uważam, że to trochę za wcześnie, żeby mówić jej o Hope.
-Jeśli mam być z tobą w związku, to powinnam wiedzieć co się u ciebie dzieje. Właśnie na tym to polega - przygryzła wargę, a jej oczy troszkę posmutniały po moim wybuchu.
-Powiedziałem kurwa nie. To, że jesteśmy w związku nie znaczy, że mam ci mówić o wszystkim! - krzyknąłem przepełniony frustracją. Podskoczyła lekko w miejscu. Spojrzała na mnie i zmarszczyła brwi, jakby się nad czymś zastanawiała. Nagle gwałtownie wstała, a od jej ciała emanowała czysta nienawiść.
-W takim razie sie pierdol - warknęła głosem przepełnionym jadem. Wyszła z łazienki zatrzaskując za sobą drzwi. 
Stałem kilka minut w oszołomieniu zanim do mnie dotarło co zrobiłem. Wybiegłem z łazienki, ale nie zastałem w pokoju Darcy. Zbiegłem na dół, gdzie przytrzymywał ją Liam. 
-Puść mnie kurwa! - warknęła wyrywając się z jego uścisku.
-Nie wolno ci wychodzić! Powinnaś odpoczywać - powiedział spokojnym głosem, ale dziewczyna dalej się szarpała. 
-Nie chce być w tym domu - chłopak posłał mi błagalne spojrzenie. 
-Darcy, mogłabyś się uspokoić? - zapytałem stając obok Liama. Łzy zamajaczyły w kącikach jej oczu, ale udawałem obojętnego mimo, że łamało to moje serce. Doprowadziłem ją do płaczu. Chyba po raz kolejny.
-Nie - syknęła i pobiegła w stronę tylnich drzwi. Pokręciłem głową. To się źle skończy.

***


-Mogłabyś się uspokoić? - złapałem ją za łokieć i szarpnąłem, że stanęła. Odwróciła się w moją stronę i zmrużyła oczy - O co Ci chodzi Darcy?
-O co mi kurwa chodzi?! - zaśmiała się gorzko i wyrwała z mojego uścisku - Jesteś popieprzony! To przez ciebie się to wszystko wydarzyło! Gdyby nie to, że zacząłeś sie mną interesować Nick nigdy by mnie nie dotknął! I wiesz co? Wolałabym, żeby mnie tam zabił niż być tutaj z tobą - jej klatka piersiowa unosiła się i opadała w szybkim tempie. Stałem jak wmurowany w ziemię i przetwarzałem jej słowa. Powiedziała, że to moja wina. Nie ufa mi. 
-Nie ufasz mi? - te słowa, wypowiedziane ciszej niż szept, wydostały się z moich ust bez kontroli. Jej oddech się umiarował i spojrzała na mnie rozszerzonymi  oczami.
-Chciałabym Ci ufać... ale sam powiedziałeś, że nie musisz mi o wszystkim mówić - sapnęła. Czułem narastającą frustrację.
Odchyliłem głowę w tył spoglądając w niebo.
-Nie o to mi chodziło - wymruczałem przenosząc wzrok z powrotem na nią - Ta sprawa jest zbyt bolesna. Kiedyś może Ci o tym powiem, ale teraz... jest za wcześnie - Zrobiła krok w moją stronę i wyciągnęła rękę w stronę mojej twarzy. Miękkie opuszki palców pieściły moją skórę lekko rozgrzewając policzek.
-Przepraszam - szepnęła patrząc mi prosto w oczy - Nie chcę cię do niczego zmuszać; skoro cię to boli, w takim razie poczekam, aż będziesz gotowy - uniosłem lekko kąciki ust i przybliżyłem swoją twarz do jej. Nasze usta się ze sobą stykały, ale nie pocałowaliśmy się. Dało się wyczuć przelatujące między nami iskierki napięcia i miłości.
-Wiesz, że cię kocham - wplotłem swoje palce w jej włosy - I wiesz, że możesz mi ufać. Nie mógłbym cię skrzywdzić. Jeśli po raz kolejny coś ci się stało... to by mnie zabiło. Miałaś rację mówiąc, że to moja wina. Bo to moja cholerna wina!
-Nie, nie Louis, przestań proszę - desperacja była dostrzegalna w jej oczach, a łzy po raz kolejny zamajaczyły w ich kącikach - Nigdy, ale to NIGDY nie myśl, że to twoja wina. To co powiedziałam było przypływem złości - Pokręciłem przecząco głową. Ona bierze całą winę na siebie!
-Miałaś rację - szepnąłem muskając jej nos swoim - Gdybym się tobą nie interesował... gdybym cię zostawił w spokoju... wszystko potoczyłoby się prawdopodobnie inaczej - przymknąłem powieki pozwalając ulecieć najtrudniejszym słowom w moim życiu - Być może nie powinniśmy być razem.
-C-co? - szepnęła z przerażeniem. Momentalnie otworzyłem oczy i zauważyłem jak potok łez spływa po jej policzkach.
-Nie, nie płacz proszę, piękna - otarłem kciukami jej twarz - Nie zostawię cię. Może los chciał, żebyśmy nie byli razem, ale wykiwałem chuja. Nic nie zmieni mojej chęci do opiekowania się tobą. Nikt cię już nie dotknie, obiecuje - wpiłem się zachłannie w jej napuchnięte od płaczu usta. Były miękkie i takie... niewinne. Miałem ochotę już nigdy więcej jej nie puścić.


Darcy's POV

Chyba pierwszy raz od kilku dni czułam się naprawdę bezpiecznie. I byłam szczęśliwa. Czyżby zaczęło mi się układać? O nie, Darcy wypluj te słowa, bo wykraczesz! Wzięłam odświeżający prysznic, który naprawdę był dla mnie zbawieniem po tym całym dramacie, przez który przeszłam przez ostatnie kilka dni. Gdy wyszłam z łazienki, Louis zszedł na dół po coś do jedzenia, uświadamiając mnie tym samym, że nie ma ochoty na towarzystwo nikogo innego niż moje. Więc zostałam sama.
Cały czas nie opuszczało mnie uczucie obserwowania - coś, przez co już kiedyś przechodziłam gdy Ratters mnie podglądali. Wzdrygnęłam się na samą myśl, że cała piątka tych zboków widziała mnie praktycznie nago! Brawo Darcy, właśnie nazwałaś swojego chłopaka zbokiem. No, ale przecież nim był.
Wracając - prześladowało mnie to uczucie. Spojrzałam w stronę okna, które było odsłonięte. Podeszłam do niego i wyjrzałam przez nie spoglądając na stary, wysoki dąb. Cienie jego gałęzi wpadały na przeciwległą ścianę pokoju, co mnie trochę - jeśli mam być szczera - przerażało.
Poruszający się cień pod drzewem odwrócił moją uwagę od wszystkiego innego. Co to do kurwy jest?! Albo mam omamy, albo tam naprawdę ktoś jest! Sięgnęłam ręką i włączyłam lampę. Wytężając wzrok dostrzegłam postać w cieniu nocy, opierającą się o pień drzewa. Nie mogłam dostrzec jego twarzy, ale gestem ręki pokazał podetnięcie gardła. Zakryłam usta dłonią, żeby nie wydać dźwięku przerażenia; cofnęłam się od okna i wyłączyłam lampę. Usiadłam na łóżku tępo wpatrując się w sufit. Mój koszmar się ziścił. To właśnie mi się do cholery śniło. I krew... dużo krwi.
Wróciłam z powrotem do okna. Nie ma go; zniknął. Zaczerpnęłam do płuc powietrza. Odwróciłam głowę, żeby się czymś zająć i zauważyłam szkła wazonu na ziemi i jeden zakrwawiony kawałek na szafce. Zaczęłam wszystko sprzątać i zeszłam do kosza na dół.
Chłopaki znowu coś oglądali, ale nie było z nimi Louisa. Wparowałam do kuchni uprzednio zamykając za sobą drzwi.
-Co sie dzieje? Miałaś czekać na górze - zmarszczył brwi. Wywróciłam oczami.
-Posprzątałam te szkła - skłamałam przełykając głośno ślinę.
-Nie umiesz kłamać - pokręcił głową z rozbawieniem. Podszedł do mnie i przyciągnął mnie do siebie, tak żeby mógł spojrzeć mi w oczy, a jego ręce znalazły się na dolnych partiach moich pleców.
-Możesz mi powiedzieć co sie stało? - szepnął i wyraz rozbawienia zniknął z jego twarzy.
-Z-za oknam - spuściłam na chwilę głowę, ale za chwilę wróciłam wzrokiem na twarz Louisa - T-tam ktoś był - szepnęłam. Oczy chłopaka zaszły mgłą i w ułamku sekundu już go nie było. Wybiegłam z kuchni i zauważyłam otwarte drzwi wejściowe, które po sobie zostawił.
-Co się znowu dzieje? - zapytał Zayn. Nic nie odpowiadając ruszyłam na dwór zamykając za sobą drzwi. Nigdzie nie było Louisa. Zaczęłam krążyć wokół domu, ale nie mogłam go znaleźć; gdy doszłam do starego dębu spąsowiałam. Cholera Darcy, boisz się tego miejsca jak niczego. Zaklęłam się w duchu, że w ogóle tu trafiłam? A jak ten ktoś dalej tutaj jest? Po raz kolejny tego dnia przestałam oddychać ze strachu.
Dwie umięśnione dłonie owinęły się wokół mojej talii, a ja zaczęłam się szarpać i wyrywać.
-Spokojnie to tylko ja! - Głos Louisa zaświergotał mi w głowe, a ja od razu odetchnęłam, przykładając sobie rękę na serce i wpatrując się w niego z naprzeciwka z przerażeniem.
-Dlaczego wyszłaś z domu? - zacisnął zęby - Powinnaś zostać w środku.
-Do cholery co ty sobie myślałeś?! - krzyknęłam uderzając go pięścią w klatkę piersiową - Nie powinieneś iść tutaj sam! Myślałam, że coś Ci się stało, idioto! - Wywrócił oczami, ale jednak w jego oczach wciąż czaił się cień zdumienia moim wybuchem. Jego wyraz twarz momentalnie uległ zmianie gdy na jego usta wkradł się odcień szelmowskiego uśmiechu.
-Uderzyłaś mnie.
-Tak - to nie było pytanie, ale i tak odpowiedziałam - Należało Ci się.
-Niby za co? - zapytał przekrzywiając głowę w bok i spoglądając na mnie spod przymrużonych powiek.
-Jesteś idiotą! Mogła Ci się stać krzywda! - Wycelowałam w niego palcem wskazującym, którym po chwili dźgnęłam go w prawą pierś.
-Powtarzasz się - uśmiechnął się prostując kark. Uśmiechnęłam się zawiadacko, dobrze wiedząc o co mu chodzi.
-Jesteś idiotą, jesteś idiotą, jesteś idiotą, jest... - nie mogłam dokończyć, gdyż ciepłe usta wpiły się w moje. Louis wplótł swoją silną rękę w moje włosy i odciągnął mi głowę przygryzyjąc przy tym moją dolną wargę. Cichy jęk wydostał się z moich ust pod wpływem niekontrolowanego podniecenia.
-Jesteś moją dziewczyną i te inne duperele, ale zamknij się już - oboje się zaśmialiśmy. Mimo panującej wokół nas ciemności i tak mogłam dostrzec, że jego oczy na nowo pociemniały.
-Następnym razem zostań w domu - powiedział chłodno, łapiąc za moją dłoń.
-I tak wiesz, że cię nie posłucham - szepnęłam mrużąc oczy.
-W takim razię następnym razem jak się nie posłuchasz będę musiał cię zamknąć na klucz - odpowiedział. Kurwa, ale ten facet jest mylący. Wcale mi nie kazał zostawać w domu, a teraz zachowuje się jakby między nami obowiązywały jakieś jebane zasady!
Chciałam wyszarpnąć swoją rękę z jego uścisku, ale to tylko wywołało odwrotny efekt. Teraz leżałam na trawie przygnieciona jego ciałem.
-Louis, co jak co, ale jesteś ciężki, a moje żebra wcale nie są jeszcze ok - zaśmiał się cicho i przeniosł ciężar ciała na ręce. Cmoknął mnie w policzek i przewrócił nas tak, że moja głowa spoczywała na jego klatce piersiowej wpatrując się w niebo.
Wpatrywałam się w jedną z tysiąca gwiazd; lekko przygasła i ponownie zamjaczyła jasnym światłem. Uśmiechnęłam się cicho. Wiedziałam, że są ze mną mimo, że ich nie widzę.
-Co się stało? - zapytał Louis, opuszkiem palca lekko wycierając pojedyńczą łzę z policzka.
-Nic takiego - szepnęłam dalej uśmiechnięta wpatrując się w gwiazdę.
-Darcy, proszę... możesz mi zaufać - W głębki duszy czułam, że mogę mu już powiedzieć. Westchnęłam głęboko.
-Widzisz, moi rodzice zginęli. Byli wojskowymi i z niewiadomych powodów wydano na nich wyrok; rozstrzelali ich - szepnęłam - Przez pare miesięcy wychowywałam się z dziadkami, ale Oni zaginęli. Jakiś czas później znaleziono ich ciała. Żadna inna rodzina mnie nie chciała, wszyscy uważali, że jestem typem pechowca. Że jak tylko się do kogoś zbliże to on ginie.  Z powodu, że nie miał się mną kto zająć wojsko zaoferowało się, że znajdzie mi najlepszy dom dziecka jaki będzie tylko możliwy. Ale każdy bidulec jest taki sam - podwinęłam lekko bluzkę do góry. Po prawej stronie mojego brzucha widniał opatrunek, ale na linii granicy brzucha z piersiami, tuż pod biustonoszem widniały małe blizny w kształcie kółka. Louis usiadł , a moja głowa została lekko przeniesiona na jego kolana, tak, że teraz leżałam bokiem do niego.
Musnął opuszkami rozgrzanych palców małe blizny, a ja przymknęłam lekko powieku rozpływając się pod jego dotykiem.
-Co się stało? - zapytał, a jego głos był pełen ciekawości i... żalu, miłości? Nie wiem, nie potrafiłam tego określić jak na ten moment.
-Przypalali nas papierosami - szepnęłam lekko wzrujasząc ramionami jakby to było nic, mimo, że były to najgorsze wspomnienia z mojego życia - Wiesz, nie dość, że nie mieliśmy własnych rodzin to czuliśmy się jakbyśmy byli niepotrzebni. Do tej pory wiem, że przynoszę każdemu pecha; los odbiera mi każdą osobę jaką kocham... - chyba wiedział do czego zmieżam, więc mi przerwał.
-Nawet tak nie myśl - warknął cicho - Już raz przechytrzyliśmy los. Możemy to zrobić i drugi - złapał moją twarz w swojego dłonie i cmoknoł lekko w usta - Jako dziecko nie doświadczyłaś miłości, ale teraz może to się zmieniło. Może to co nazywasz "losem" ma dla ciebie teraz inne plany?
-Może - uśmiechnęłam się ciepło. Pierwszy raz się przed kimś tak otworzyłam. Jest drugą osobą, która wie co się stało z moimi rodzicami. No nie licząc mojej rodzinki i całego wojska amerykańskiego.
-Jesteś taka słodka - zaśmiał się głośno i opuścił moją bluzkę, co mnie naprawdę zdziwiło. Ucałował kącik moich ust i zaczął bawić się moimi włosami. Pytanie zaczęło się kłębić w mojej głowie i zanim zdołałam się powstrzymać słowa wyleciały z moich ust.
-A co z twoimi rodzicami?
.................................................................................................................
No to jestem z rozdział 14 ;> Pomyślałam, że trzeba wam troszkę przybliżyć historię Darcy, a co do Louisa to wszystko w rękach Uli ♥ CHCIAŁAM WAM PODZIĘKOWAĆ ZA TAK DUŻĄ LICZBĘ WYŚWIETLEŃ KAŻDEGO DNIA I W OGÓLE OGÓLNIE BO TO JUŻ PRAWIE 27000 SOOOOOŁ... POWOLI ZBLIŻAMY SIĘ DO 30... Rekord komentarzy to jak na razie 63! O.o! Jeżeli dacie radę dobić do 70 to... MAM DLA WAS NIESPODZIANKĘ Z KOLEJNYM MOIM (16) ROZDZIAŁEM ♥.  Tymczasem mam małe ogłoszenie parafialne... Ponieważ zaczyna się szkoła... i trafiłam do 3 gimnazjum (joł, ja stara, lols) to niestety będę miała EGZAMINY. No właśnie... ;/. I moje rozdziały będą dodawane trochę rzadziej niż tydzień... Ale naprawdę będę się starać w każdej wolnej chwilii pisać ;> 
+Pojawiła się nowa karta zatytułowana "Inked". Jest to tłumaczenie MOJE i wspaniałej SUZIE (@idkharrehx) która wjechała Seanem z ROOM94 na lotnisku wózkiem w drzwi lols :> I goniła ze mną ich samochód, a co tam nie? ;d  Pozdrawiam cię serdecznie SUZ ♥ 
DLA ZAINTERESOWANYCH TYM TŁUMACZENIEM:
Harry jest w nim bokserem, także wiecie... taka mieszanka troche darka chyba z tego wyjdzie hahaha ale mnie wciągnęło po 1 rozdziale, nie wiem jak z Suzie XD. 
Dobra chyba sie za bardzo rozpisałam, więc kończe... do napisania przy 16 ♥ Tymczasem jak chcecie pogadać czy coś to zapraszam na mojego tłajtera, bo strasznie mi się tam nudzi i nikt do mnie nie pisze :( @vansgrandex ;>
Jak macie pytania - zakładka kontakt i napiszcie do którejś z nas!
JOŁS! 


34 komentarze:

  1. Rozdział jet mega świetny. Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny <3
    To takie słodkie... Ach ten Louis
    Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział idealny, ale nie mogło być inaczej. Znów moje przypuszczenia poszły na marne, bo zostałam totalnie zaskoczona. Nie wiem jak ja wytrzymam kiedy rozdziały będą dodawane rzadziej. Może zajmę się nauką do matury. Nie martw się egzaminy nie są takie straszne jak o nich mówią na pewno dasz radę. Pozdrawiam -@Suzieee_xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział idealny, ale nie mogło być inaczej. Znów moje przypuszczenia poszły na marne, bo zostałam totalnie zaskoczona. Nie wiem jak ja wytrzymam kiedy rozdziały będą dodawane rzadziej. Może zajmę się nauką do matury. Nie martw się egzaminy nie są takie straszne jak o nich mówią na pewno dasz radę. Pozdrawiam -@Suzieee_xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział idealny, ale nie mogło być inaczej. Znów moje przypuszczenia poszły na marne, bo zostałam totalnie zaskoczona. Nie wiem jak ja wytrzymam kiedy rozdziały będą dodawane rzadziej. Może zajmę się nauką do matury. Nie martw się egzaminy nie są takie straszne jak o nich mówią na pewno dasz radę. Pozdrawiam -@Suzieee_xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział idealny, ale nie mogło być inaczej. Znów moje przypuszczenia poszły na marne, bo zostałam totalnie zaskoczona. Nie wiem jak ja wytrzymam kiedy rozdziały będą dodawane rzadziej. Może zajmę się nauką do matury. Nie martw się egzaminy nie są takie straszne jak o nich mówią na pewno dasz radę. Pozdrawiam -@Suzieee_xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdy kolejny rozdział jest lepszy od poprzedniego, jesteście najlepsze <333

    OdpowiedzUsuń
  8. asdfghjkl rozdział - cudowny jak zawsze. Ta opowieść Darcy o swoich rodzicach była wzruszająca :')) ale zastanawiam sie kto był za tym oknem i pokazał znak poderżniętego gardła :oo czekam z niecierpliwością na kolejny!
    @brightsselena

    OdpowiedzUsuń
  9. awww świetny troszkę zrobilo mi sie żal Darcy, jednak chyba bardziej Louisa. Zastanawiam się co stalo sie z Hope. JUz nie mogę się doczekać nexta i widze nowy szablon. Jest Zajebisty ♥ najlepszy ze wszystkich jakie były pozderki @kllauduchy
    ps nie martw się egzaminami sa naprawdę proste i nie wymagają wiedzy tylko logicznego myslenia jesli to potrafisz to poradzisz sobie z nimi bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  10. rozdział jest cudowny, troche żal Darcy że spotkał ją taki los. wzruszyła mnie jej historia o rodzicach :c i ciekawe kto był za oknem o.O czekam na kolejny x @Stylesowaa

    OdpowiedzUsuń
  11. Louis jest taki ahsjdjfjffk *-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Historia z dzieciństwa Darcy jest okrutna. Bardzo mi jej żal, za to co ją spotkało. :C Ciekawa jestem czy Louis opowie jej o swoich rodzicach, bo on też jest skryty w sobie. No i najważniejsze pytanie, które mnie dręczy: "Kto stał za oknem ?!"
    Każdy rozdział jest nieprzewidywalny i za to Was kocham <3 Do napisania ;-*

    PS. Śliczny szablon <3

    http://gangsterzyzprzypadku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. (przepraszam za słownictwo) O JA PIERDOLE TEN ROZDZIAŁ JEST GENIALNY! HISTORIA DARCY MNIE WCIĄGNĘŁA I NAWET PŁAKAŁAM. NIE NO, KAWAŁ DOBREJ ROBOTY. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ 15 ORAZ 16 ROZDZIAŁU I TWOJEJ (BYĆ MOŻE) NIESPODZIANKI.
    ŻYCZĘ WAM OBU ZAJEBISTEJ WENY, I ŻEBY POWSTAWAŁO WIĘCEJ TAKICH ROZDZIAŁÓW.
    Kuźwa, dalej do mnie nie może dojść, że akurat ten dedykowałyście mi.
    Po prostu sjbkjsnvjhdbksdbkhasl..
    P.S Śliczny szablon, aż zazdroszczę, haha <3

    ily.

    OdpowiedzUsuń
  14. ahhhhhhhhhhh! cudowny rozdział! <333

    OdpowiedzUsuń
  15. ten rozdział jest cudowny <3 aż ja się przestraszyłam jak zobaczyła tego kogoś za oknem :o lol :o więc czekam na nn :3 i być może na niespodziankę .xoxo / @Paula0690

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny rozdział! :D ale się zlękłam tego faceta.....jakiś kurde psychopata! XD

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowny rozdzial, czekam niecierpliwie na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny jak zawsze! Niecierpliwie oczekuję nowego rozdziału! :) xx
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialny rozdział :) Czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzisiaj tak krótko: wspaniały rozdział, nie mogę doczekać się kolejnego. Przepraszam, że komentarz taki badziewny.
    Kocham to opowiadanie! Naprawdę wam to mówię. Ach i jeszcze nowy wygląd - nieziemski. Podoba mi się strasznie <3
    ily xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Jezu! Świetny rozdział! Kocham to opowiadanie @karola120101

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział wydaje mi się, że najlepszy fdkjhjkhfdkg

    OdpowiedzUsuń
  23. PER-FECT!
    Czekam na kolejny, szybko dodawajcie, niecierpliwimy się, haha! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. świetny ♥ ciekawe co się stało z rodzicami Lou... :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Przeczytałam wszystkie rozdziały, a w tym aż się popłakałam.. Lou jest taki słodki mimo, że porywczy,a Darcy wydaje się że umie mu się już sprzeciwić. Boże nie umiem dobrać słów jak wspaniały jest ten rozdział i blog <3
    Ohh.. czekam na nn <3
    / Magda

    OdpowiedzUsuń
  26. I loved as much as you'll receive carried out right
    here. The sketch is attractive, your authored subject matter stylish.
    nonetheless, you command get bought an shakiness
    over that you wish be delivering the following. unwell unquestionably come more formerly again
    as exactly the same nearly a lot often inside case you shield this increase.


    My homepage optymalizacja windows 8

    OdpowiedzUsuń